W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.
logo
facebook  
Nie posiadasz konta? Zarejestruj się!

webrunner
W serwisie od: 2018-01-14

Dziwne napisy. Bezsensowny wtręt o Agnieszce Radwańskiej , czy grze na Hutniczej. Ale rozumiem, że robił to jakiś fanboj klubu tenisowego. Pomijając ten 1% bzdurnych tłumaczeń, które sobie każdy sam przetłumaczy, kto zna angielski, to napisy są nawet dobre. Co do filmu. Dla fanów tenisa. Większości, którzy w niego nigdy nie grali może wydawać się nudny. To jest film biograficzny. Mnie się podobał, chociaż nie wzruszył. Brakowało mi pokazania gry , do której jestem przyzwyczajony oglądając mecze Andre Agassi i Pete Samprasa. Brakło mi tego prowadzenia kamery. Ale może o to chodziło, aby zachować klimat retro tamtych lat, bo wówczas tak właśnie pokazywano mecze. Do obejrzenia. P.S. Wygłup z tym, że Roger Federer tłumaczył napisy jest mało śmieszny. Do Monty Pythonowskiego poczucia humoru daleko.
Mam dość mieszane uczucia po tym filmie. Ale do kilku komentarzy musze się ustosunkować. Wierzę w Boga, ale nie w takie binarne patrzenie na świat, mimo, że IT to mój zawód. Niemniej jednak świat nie był nigdy binarny, nie jest i nigdy nie będzie. Więc rozpatrywanie filmu w kwestii grzechu, gdy sami się onanizujecie, jest hipokryzją samą w sobie. Nie rozumiecie, że wszechświat wypełnia świadomość, a by móc się rozwijać, musi tworzyć za każdym razem wszechświat o innej strukturze kwantowej, by tworzyć nowe możliwości, ponieważ każdy wszechświat (ten, obecny, który znamy) jak i kolejne, których nie znamy oraz przeszłe, mają skończoną liczbę możliwości. I tutaj Biblia na samym końcu pokazuje prawdę - wszyscy wrócimy do jednego, staniemy się na powrót energią i staniemy się jednością z Bogiem, Stwórcą, świadomą miłością. Zwał jak zwał. Jedyne, co napędza ten świat to miłość i zrozumienie, że są istoty
Taka bajeczka do obejrzenia na raz. Nie jest złe, chociaż brakuje mi nieco klimatu.
Trudny film. Zmuszający do refleksji nad własnym postępowaniem. Film opowiadający prawdę o tym, jacy byli Niemcy, że Rosjanie byli jeszcze gorsi od Niemców w czasie i po II wojnie światowej. Film, który nie unika trudnych wyborów, walki o słuszne poglądy nawet za najwyższą cenę. Film oparty na faktach. PIękne, choć bardzo trudne zakończenie. Film dla tych, którym nieobca jest empatia i zrozumienie, że o swoje przekonania warto walczyć do końca. By na samym końcu zrozumieć, że zabijanie nie ma sensu. Ale ludzkości zajmie to całe dekady, aby 7 miliardów, lub więcej ostatecznie osiągnęło być może ten poziom zrozumienia na poziomie własnych przekonań. To nie jest film ani dla dzieci, ani dla młodzieży. To film dla naprawdę dorosłych i dojrzałych mentalnie osób.
Doskonałe , alenie dla ludzi poniżej 25 roku życia. Ambitne kino, zrealizowane w znakomity sposób. Film dla koneserów wykreowany ręką Sofii Coppoli. Końcówka znakomita. Niestety zadowoli tylko wybrednych, mających wyrafinowany gust. Ten film jest jak 20 -letnia szkocka. Doceni tylko ten, kto pije whiskey.
Pomimo dowodów, które film przedstawia, sceptyk zawsze będzie nastawiony sceptycznie. Nawet, gdyby im wszystkim dac możliwość taką samą, jak niewiernemu Tomaszowi, to obawiam sie, że nadal by nie uwierzyli. Jeśli ten film nie sprawił, że sceptycy podjęli taką samą drogę do udowodnienia, że Jezus nie zmartywchwstał, to nie ma sensu podejmowac dyskusji. Ateista powinien być otwarty, nawet jeśli z natury poddaje w wątpliwość wszystko. Ciekawi mnie jedno, czy faktycznie każdy ateista, sceptyk , niewierzący, każdy, kto uznaje fakty tylko i wyłącznie, ma konflikt z ojcem. Trochę trudno w to uwierzyć, ale może to być przytłaczająca liczba przypadków. Uwierzyć w miłość ojca... W czasach, gdy widzę, jak wielu ojców nie potrafi kochać i okazywać miłości swoim dzieciom, myślę, że to jeszcze bardziej trudne. Mądry film, dla dojrzałych emocjonalnie ludzi.