W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.
logo
facebook  
Nie posiadasz konta? Zarejestruj się!

abnegat123
W serwisie od: 2017-01-16

2009 | Thriller
Chcę obejrzeć
Panie Skate911 - nie trzeba się przedstawiać pełnym nazwiskiem,wystarczy imię... : )
Z batalistycznego punktu widzenia film ciekawy.Nad resztą zamilknijmy litościwie...
Film jest znakomity.Już nie wspomnę o grze aktorów-bo to banał,oczywista oczywistość,że graja świetnie,i na ich tle taki Willis ma jedynie introdukcję swej roli na jakim takim poziomie-poza tym nie błyszczy-niestety...Całość mimo pozornego zagmatwania krystalicznie czysta i to wielopłaszczyznowo-poczynając od perfekcyjnie napisanego i przedstawionego scenariusza,poprzez zdjęcia,prowadzenie kamery,aż po wymowę-o tej za moment.Na szczęście uniknięto łatwej pokusy "tarantinizmu" połączonego z poetyką 300 , lub inna chińszczyzną.Nie ma bawienia się obróbka obrazu-czyli oglądaniem niby w 3D spowolnionych trupów na chwilę przed strupieszeniem właśnie,kropel i fontann krwi w stanie nieważkim itp pierdół.Są zapożyczenia z ciemnych thrillerów typu 7 np.-deszcz i takie tam motywy.Przede wszystkim natomiast mówi sie w tym filmie- nie ma kurna sprawiedliwości-jest zemsta i Zło.Żebyśmy się dobrze zrozumieli-zło nam
Znakomite kino bez zbędnych efektów-ale się ogląda!
Ten film z tlenionym Negrem ma oczywistą tezę-do której w zasadzie jest ilustracją.Świat wirtualnych fanów i takie tam pierdoły jest tak infantylny jak to tylko idzie sobie wyobrazić.Stąd trupy.Stąd grono zapatrzonych w siebie uczestników świata nierealnego absolutnie nie umiejących -i nie chcących!- wykroczyć poza jego granice...Żałosne.Nadchodzą pokolenia,które będą się już tylko dziwić naszemu zdziwieniu.I mordować w imię oglądalności bądź jej braku.A już ostatnia scena w filmie to nie przestroga-to groteska niestety mająca swoje uzasadnienie w realnym świecie.Tyle.
Wielką zasługą Bessona było zawsze oprócz ciekawych scenariuszy,świetnej ich realizacji-pewna doza poezji,liryki,odczytywanej znakomicie przez pochłaniaczy cudowności efektów specjalnych-czyli widzów,,,Koncert śpiewaczki zakończony jej śmiercią w Piątym elemencie naprawdę ocierał się o tragedię niemal Wagnerowską...W dodatku gwiazdy i mega gwiazdy kina poprowadzone tak,że palce lizać...Gary Oldman zaliczył bodaj ostatnia wielką rolę w kinie właśnie u Bessona! A tutaj co mamy?Co najwyżej drętwe średniactwo,z którego przyrządzono i zaserwowano nam w efekcie-kino familijne.Co kto lubi.Obejrzeć można jeśli się strawi dubbing,krzaczki bodaj koreańskie na pół ekranu i fatalne audio z pogłosem jak ze studni.Besson w słabej formie i w dodatku moralizator-paralizator...